JoomlaTemplates.me by Discount Bluehost
Kategoria: Pomorskie

GNIEWINO - wieś

 

1. Informacje ogólne

2. Historia gminy Gniewino

3. Legendy

4. Atrakcje turystyczne

5. Ciekawostki

6. Opinia

7. Bibliografia

8. Mapa

 

1. Informacje ogólne

Gniewino – wieś kaszubska w województwie pomorskim, w powiecie wejherowskim, w gminie Gniewino.

 

2. Historia gminy Gniewino

W 1945 r., w zmienionych, powojennych warunkach geopolitycznych, państwo polskie odradzało się w nowych granicach, tworząc podstawy administracji. Wśród nich już w pierwszej połowie roku zaczęła powstawać Gmina Gniewino.

Pierwszym wójtem gminy Gniewino został powołany w dniu 15 maja 1945 r. Eugeniusz Szczepański, jednakże pełnił tę funkcję zaledwie dziesięć dni, bowiem już 25 maja, decyzją Starosty Lęborskiego został on przemianowany na podwójciego, a nowym wójtem został Antoni Rąbca. Tego typu zdarzenia, a także inne opisane w dokumentach historycznych fakty z tamtego okresu, najlepiej świadczą o problemach, z jakimi borykała się powstająca wówczas administracja.

Po tym okresie genezy, gmina rozwijała się stosunkowo powoli. Na ożywienie sytuacji wpłynęły szczególnie plany inwestycyjne władz centralnych w końcu lat 60-tych. Gmina Gniewino znalazła się wówczas w kręgu zainteresowań w związku z planowaną budową kompleksu energetycznego w okolicach Jeziora Żarnowieckiego.

Lata 70-te i 80-te zaznaczyły się dla gminy budową dwóch znaczących inwestycji centralnych - w postaci, obecnie istniejącej Elektrowni Wodnej „Żarnowiec" oraz niedokończonej budowy żarnowieckiej elektrowni jądrowej.

Lata 90-te, to już okres zdecydowanego, szybkiego rozwoju gminy Gniewino na wielu różnych płaszczyznach.

W maju 2004 r. Polska weszła do grona państw Unii Europejskiej. To nowe wyzwanie, na które Gmina Gniewino odpowiada aktywnie, stawiając na dalszy rozwój, przy jak najpełniejszym wykorzystaniu możliwości niesionych przez unijne Fundusze Strukturalne.

 

3. Legendy

Stolem i Stolemka

W okolice Sulęczyna zawędrował raz pewien stolem, który szukał sobie żony. Sam mieszkał w lasach mirachowskich, ale tam żadna panna mu się nie spodobała. Słyszał, że ładne stolemki mieszkają na południe od Sierakowic. Był tu zaledwie pół dnia, a spotkał już co najmniej kilka urodziwych dziewcząt.

– No, no, prawdę powiadali – mruczał do siebie. – Niby od przybytku głowa nie boli, ale obawiam się, że czeka mnie niełatwy wybór.

Drugiego dnia nasz stolem zatrzymał się nad jeziorem Mausz. W wodzie pluskała się grupa stolemek. Zobaczyły na brzegu nieznajomego i trochę się przestraszyły, ale wkrótce wróciły do radosnych igraszek. Tylko jedna częściej od innych zerkała w jego stronę. On prędko to zauważył. Zaczął przyglądać się jej dokładniej.

– Ładna. Mocne uda, szerokie biodra. A jakie grube ramiona! – oceniał w myślach jej walory. – Głowa też wielka i silna szyja. Zaczyna mi się podobać. Gruby, donośny głos, szerokie wargi i długi, orli nos. Byłaby dobrą żoną.

Kiedy stolemki wychodziły z wody, ona dyskretnie uśmiechnęła się do niego. W jej ustach zajaśniał równy szereg szarych zębów.

– Piękna! – omal nie wykrzyknął stolem. – To musi być ona. Jest najpiękniejsza spośród wszystkich istot na ziemi.

Biedny stolem nie wiedział, w jakie pakuje się kłopoty. Stolemka znana była w okolicy ze swych kaprysów. Kochało się w niej wielu kawalerów, ale ona gardziła wszystkimi. Najpierw się do nich wdzięczyła, a potem stawiała coraz trudniejsze warunki. W ten sposób zniechęciła do siebie bardzo wielu młodzieńców.

Gdy dziewczęta wchodziły do lasu, stolemka jeszcze raz obróciła się do stolema i uśmiechnęła znacząco. Nasz amant powoli ruszył za nimi. Grupka powoli topniała, co rusz ktoś się od niej odłączał. W końcu i obiekt westchnień stolema skręcił w boczną drogę i dalej kroczył samotnie. Wtedy zamienili ze sobą pierwsze słowa:

– Podobam ci się? – zapytała.

– Nawet.

– Skąd jesteś, pewnie z daleka?

– Z lasów mirachowskich – odparł stolem.

– Czego tu szukasz?

– A tak, się rozglądam. A ty? Daleko mieszkasz?

– Nie, w Parchowskim Borze. Zaraz będziemy na miejscu. Może się u nas zatrzymasz?

– No nie wiem… A czy to wypada?

– Nie przejmuj się. Moi rodzice na pewno się zgodzą.

Rodzina stolemów mieszkała w niewielkiej dolinie, wśród lasów. Ojciec i matka stolemki okazali się bardzo mili i gościnni. Nazajutrz młodzi wybrali się na przechadzkę. Nie uszli jednak daleko, kiedy stolemka powiedziała:

– Muszę już wracać.

– Jak to? – zdziwił się stolem. – Dopiero co wyruszyliśmy?

– Widzę, że zaczynasz traktować mnie jak swoją dziewczynę.

– I co w tym złego? Podobasz mi się. Nie odpowiadam ci? Myślałem, że mnie lubisz.

– Jeszcze nie wiem. Nie myśl, że jestem taka łatwa. Jeśli ci na mnie zależy, to zrób coś dla mnie.

– W porządku, ale co?

– Moi rodzice zawsze chcieli mieć młyn. Zbuduj im młyn tu, gdzie mieszkają.

– Ależ tam nie ma żadnej rzeki! – zdumiał się stolem.

– Wymyśl coś. Jeśli to zrobisz, zostanę twoją dziewczyną.

Stolem najpierw długo myślał, a potem wziął się do roboty. Zaczął kopać koryto dla nowego strumienia. Pracował w znoju kilka tygodni, posuwał się wytrwale w kierunku jeziora Mausz. Poprowadził z niego wodę wprost przed chałupę stolemów. Tak powstała Parchowska Struga, a przy niej Parchowski Młyn.

– Chodź, moja dziewczyno, pójdziemy obejrzeć twój nowy młyn – po skończonej robocie zadowolony rzekł do stolemki.

– Brawo, dzielnie się spisałeś. Chodź, mój chłopaku – powiedziała uradowana stolemka i podała dłoń swemu wybrakowi.

– Twoi rodzice byt mają zapewniony. My będziemy mogli powrócić do mirachowskich lasów- rozmarzył się stolem.

– Hola, hola! Na razie jestem dopiero twoją dziewczyną, ale do żeniaczki jeszcze daleko – studziła zapały młodzieńca stolemka. – Najpierw muszę zostać twoją narzeczoną, ale zanim to się stanie, musisz udowodnić, że naprawdę mnie kochasz.

– Ależ bardzo cię kocham, moja najdroższa! Jak mam ci to udowodnić?

– Usyp dla mnie wyspę na jeziorze. Bardzo lubię przebywać pośród fal.

I nasz stolem wziął się znowu do roboty. Kopał ziemię i nosił w swej koszuli na środek jeziora, gdzie ją wysypywał. Zadanie nie było łatwe. Fale często zabierały to, co stolem zdołał przynieść. Ale śmiałek nie rezygnował. Stolemka przyglądała się temu z uśmiechem. Inne dziewczyny zazdrościły jej kochanka. Żałowały też młodzieńca, bo wiedziały, jaki los go czeka; gdy sprzykrzy się stolemce, ta odprawi go z kwitkiem. Znalazły się nawet takie, które powiedziały mu o przewrotnym go charakterze stolemki, ale nie chciał im wierzyć.

W końcu wyspa była gotowa. Trwało to prawie dwa miesiące. Czego jednak nie robi się dla miłości? Wkrótce w Parchowskim Młynie odbyły się zaręczyny. Rozochocony stolem próbował uzgodnić datę ślubu.

– Nie mogę ci jeszcze nic powiedzieć. Nie mam pewności, że będziesz mi wierny – wymigiwała się od odpowiedzi stolemka.

– Przecież widzisz, że dla ciebie gotów jestem zrobić wszystko – przekonywał stolem.

– Wszystko? – nie dowierzała dziewczyna.

– Wszystko.

– No to usyp mi jeszcze dwie wyspy na Jeziorze Gowidlińskim.

W pół roku dwie wyspy były gotowe. Ale nasz stolem wyglądał coraz gorzej; schudł, zmizerniał i sposępniał.

– Teraz mi powiesz, kiedy możemy się pobrać?

– Jeszcze nie wiem. Może zrobisz dla mnie coś wyjątkowego?

– Na przykład co? – zapytał narzeczony.

– Nie wiem, wymyśl coś, coś romantycznego.

Na którymś spacerze stolem ni stąd ni zowąd zaczął rzucać kamieniami. Zbierał z okolicy wszystkie głazy i rzucał w kierunku Węsior.

– Co robisz? – pytała stolemka.

– Niespodziankę dla ciebie. Zobaczysz niedługo – odpowiedział stolem i zaprowadził swą wybrankę do Węsior. Tam stolemka ujrzała kamienie, którymi rzucał jej narzeczony, ułożone w kilka kręgów.

– To naszyjnik dla ciebie, moja miła. Chciałaś czegoś wyjątkowego, romantycznego, prawda?

– Jesteś cudowny, to wspaniałe! Dziękuję ci bardzo, najdroższy.

– Teraz za mnie wyjdziesz?

Ale stolemka była już znudzona swym narzeczonym i jego awansami. Jej koleżanki dziwiły się, że chodzi z nim już tak długo, więc miała ochotę już się go pozbyć. Szukała sposobu, żeby go zniechęcić, jakiegoś trudnego zadania, którego by się nie podjął. Powiedziała więc do niego:

– Najpierw zrób coś jeszcze.

– Dla ciebie wszystko, najmilsza.

– Połącz Jezioro Gowidlińskie z Mauszem. Wiesz, jak bardzo kocham wodę. Proszę cię, zrób to dla mnie w prezencie ślubnym.

– Ależ to potrwa dłużej niż rok!

– Czy nie warto pracować dla mnie rok?

I stolem znowu zaczął kopać. Tego stolemka się nie spodziewała. A musicie wiedzieć, że w tamtych czasach Jezioro Gowidlińskie kończyło się koło Borka, w miejscu, gdzie do dziś jest wyraźne zwężenie. Minął miesiąc, potem drugi, a stolem pracował niestrudzenie. Teren między jeziorami dzięki jego pracy stopniowo się obniżał. Wokół Sulęczyna przybywało pagórków usypanych z ziemi wykopanej przez stolema. Stolemka przyglądała się pracy narzeczonego i zastanawiała, jak to się skończy. Minęły następne miesiące, Jezioro Gowidlińskie rozlewało się już prawie do Żakowa. Ale stolem pracował coraz wolniej. Przez następny kwartał wykopał dół, w którym dziś szumią fale jeziora Węgorzyno. Stolemka z przerażeniem obserwowała, jak życie uchodzi z jej kochanka. Stolem zdołał jeszcze wykopać kilka dołów między Sulęczynem a Żakowem i padł wyczerpany, nie dokończywszy zadania.

– Nie mam już sił, najmilsza – szeptał z trudem do narzeczonej. – Pamiętaj o mnie. Znajdź sobie kogoś silniejszego ode mnie, ale pamiętaj, że kochałem cię ponad życie.

Gdy mówił te słowa, w stolemce coś ostatecznie pękło. Zrozpaczona postanowiła za wszelką cenę ratować narzeczonego. Zbierała zioła, parzyła je, sporządzała maści, gotowała specjalne potrawy, opiekowała się nim w dzień i w nocy. Długo trwała walka o życie stolema, w końcu jednak widać było, że zaczyna wracać do sił. Te miesiące do reszty odmieniły charakter pięknej stolemki. Teraz młodzi stanowili piękną, kochającą się parę. Wkrótce się pobrali i zamieszkali w lasach mirachowskich. Często jednak wraz z liczną gromadą dzieci odwiedzali teściów, opalali się na wyspach lub na brzegach jezior.

 

4. Atrakcje turystyczne

Centrum Sportowe Gniewino ze Stadionem „Areną Mistrzów”, Halą Widowiskowo-Sportową, Pływalnią krytą oraz Hotelem Mistral Sport ****. Centrum Sportowe Gniewino podczas UEFA EURO 2012 było Ośrodkiem pobytowym goszczącym Drużynę Narodową Hiszpanii.

ADRES:

ul. Sportowa 5

84-250 Gniewino

Figury Stolemów – legendarnych kaszubskich olbrzymów i siłaczy, które można spotkać tylko na terenie gminy Gniewino. Na szlaku Stolemów zlokalizowanych jest 15 figur.

Kościół p.w. św. Józefa Rzemieślnika - Kościół w Gniewinie powstał w latach 1364-1400 i należał do parafii w Salinie.  Prawdopodobnie był on fundacją rodziny Błądzikowskich. Około roku 1476 wieś z patronatem nad kościołem przechodzi w ręce klasztoru Cysterek z Żarnowca. Z początkiem XVI wieku właścicielem Gniewina staje się rodzina Wejherów.

W XVIII wieku wieś stała się własnością Rexinów, z których Michał Ludwik jako generał wojska polskiego, kontynuował tradycje polskie i one zapewne były dostateczną przyczyną, że w pierwszej połowie XIX wieku miejscowy pastor ewangelicki głosi kazania i katechezy w duchu katolickim i języku polskim.  
W latach 1870-1872 mieszkający tu protestanci wybudowali na miejscu poprzedniej świątyni nowy kościół w stylu neogotyckim. Ceglana budowla ze smukłą wieżą jest ozdobiona neogotyckimi detalami z charakterystycznym motywem ostrołukowych okien.
Po I wojnie światowej dekanat lęborski z Gniewinem znalazł się na terenie ziem należących do Niemiec. Wzniesiona świątynia służyła wspólnocie ewangelików do końca II wojny światowej. Po zakończeniu działań wojennych, Prymas Polski ks. Kardynał A. Hlond dekretem z dnia 15.08.1945 roku włączył Gniewino do diecezji gorzowskiej. Opustoszały kościół adoptowano na cele kultu katolickiego.

Kościół w Gniewinie został zbudowany dla wspólnoty ewangelickiej w stylu neogotyckim w latach 1870-1872. Świątynia z surowej cegły ozdobiona jest detalami neogotyckimi z charakterystycznym motywem ostrołukowych okien, z mocnymi liniami pionowymi, które dają poczucie dużej wysokości. W kościele znalazły się pewne przedmioty pochodzące z wcześniejszej, polskiej świątyni. Na ścianach umieszczono liczne tarcze herbowe, białosrebrzyste, z obić sarkofagów, głównie właścicieli Gniewina, wśród nich rodziny von Rexin.

Uszanowano też ołtarz z polskiego kościoła, który nie był już potrzebny do funkcji liturgicznych, ale znalazło się dla niego miejsce przy wejściu, pod chórem – obecnie znajduje się on w kościele w Salinie. Przeniesiony został tam dla celów kultycznych wraz z rzeźbą anioła.

Kościół wzniesiony został na planie prostokąta z kwadratową 3-kondygnacyjną wieżą. Wejście, od strony zachodniej, ozdobione jest kilkoma ostro zakończonymi łukami cofającymi się w głąb ściany. Prowadzi wprost przez wieżę i nawę do prezbiterium. Prezbiterium, skierowane na wschód, zamknięte jest apsydą. Ostrołuki gotyckie powtarzane są tu w wielu miejscach i nadają budowli strzelistego charakteru. Kościół w Gniewinie jest jednonawowy. Elementem dekoracyjnym jest fryz ceglany, który szczególnie wyraziście zdobi okna. Rzut poziomy wzbogacają przybudówki jak zakrystia i przedsionki. Zakrystia zbudowana została przy północnej ścianie prezbiterium. Niewielka kruchta znajduje się również na osi elewacji wschodniej (południowa strona prezbiterium). Przedsionki, w których mieszczą się schody prowadzące na chór, znajdują się po obu stronach wejścia do kościoła. Wszystkie okna wieży, a także wysokie okna nawy głównej zamykają łuki ostre.

ADRES:

Pomorska 10

84-250 Gniewino

Kompleks „Kaszubskie Oko” – 44- metrowa wieża, z której widać pozostałości po budowie elektrowni atomowej oraz zbiornik górny największej w Polsce elektrowni szczytowo-pompowej Żarnowiec. Na platformę widokową można się dostać pokonując 212 stopni lub 36 m windą. Architektura kompleksu przedstawiona została w formie oka. Głównym elementem jest „źrenica”- Wieża Widokowa. Kopiec, na którym stoi wieża oraz rabaty stanowią „tęczówkę oka”, natomiast drewniane pergole symbolizują zarys rzęs. Tutaj znajduje się również mini-golf, makiety dinozaurów i place zabaw dla dzieci.

 

5. Ciekawostki

  • W związku z organizowanymi w Polsce i na Ukrainie mistrzostwami Europy w piłce nożnej w czerwcu 2012 roku w ośrodku pobytowym w Gniewinie zamieszkała reprezentacja Hiszpanii w piłce nożnej mężczyzn;
  • przed wałem jeziora elektrowni szczytowo – pompowej znajduje się rondo, oczywiście nawiązujące do piłki nożnej. Jego patronem jest legendarny trener Polskich Orłów, Kazimierz Górski;

  • wieża „Kaszubskie Oko” wznosi się na bezwzględną wysokość 150 m n.p.m.;
  • wieża widokowa nosi imię Jana Pawła II;
  • na terenie obiektu znajdują się makietyStolemów czyli legendarnych kaszubskich olbrzymów, którzy niegdyś zamieszkiwali tereny Kaszub. Dzisiejszą pozostałością po nich mają być wielkie głazy narzutowe, którymi Stolemi walczyli lub rzucali w ramach zawodów między sobą.

 

6. Opinia

04-09-2017 byliśmy w drodze nad morze. Postanowiliśmy jednak odwiedzić przy okazji miejsce kojarzące nam się z Euro 2012 – Gniewino. Co zobaczyliśmy? Zobaczyliśmy pięknie zadbaną i kolorową wieś. Mimo, iż od Euro minęło 5 lat to widać, że miejscowość w pełni wykorzystała szansę, jaką kilka lat temu podrzucił jej los.

Oprócz centrum sportowego, niewątpliwym miejscem rozrywki jest Kompleks „Kaszubskie Oko” – miejsce dla ludzi w każdym wieku!!!! Makiety Stolemów, mini-golf, szachy w rozmiarze XL - to wszystko przyciąga dzieci jak magnes (dorosłych zresztą też).

 

7. Bibliografia

www.gniewino.pl

www.magazynkaszuby.pl

www.dobremiejsce.gniewino.pl

www.parafia-gniewino.pl

 

8. Mapa

Odsłony: 67

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież